2015-03-14

Wywiad z autorami książki "Skąd się (nie) biorą dzieci?"

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Ewa Kostoń: Jest Pan autorem broszurowej książeczki „Mamo i tato - opowiedzcie mi - Skąd się wziąłem?" wydanej w latach 80. Minęło ponad 30 lat. Czy pisanie książki dla dzieci w obecnych czasach jest trudniejsze?

Wiesław Sokoluk: Bez wątpienia tak! Jest trudniejsze, choć mechanizmy rozwojowe się nie zmieniły, ani pytania dzieci, czy też ich ciekawość seksualna. Pytanie, czy rodzice lub opiekunowie będą potrafili wykorzystać tę książkę do rozmów z dziećmi w obecnych czasach? Czy dostali odpowiednią wiedzę dla siebie - bo książka jest dla dzieci i dla rodziców. Ona ma zachęcać do dialogu. Z tą myślą ją napisaliśmy. Choć wyzwanie, to pisanie dla młodzieży w dzisiejszym świecie obrazu i nieczytania.

Bianca-Beata Kotoro: Ale nieskromnie mówiąc - daliśmy radę w naszym: „100% MNIE, czyli książka o miłości, seksie i zagłuszaczach. Niezbędnik młodego człowieka.”

Wiesław Sokoluk: Bo tam Młody sam bierze ją w ręce i czyta, a tu jest z rodzicem, opiekunem …

 

Ewa Kostoń: Prowadzi Pan warsztaty poświęcone seksualności, czy zauważył Pan jakieś zmiany w podejściu rodziców do tego tematu porównując obecne a poprzednie pokolenie?

Wiesław Sokoluk: Mają więcej lęków, obaw … które niestety podsycają media.

 

Ewa Kostoń: Skąd czerpali Państwo pomysły na zawarte w książce rozmowy dorosłych z dziećmi?
Bianca-Beata Kotoro i Wiesław Sokoluk: Z życia! Z wieloletnich rozmów z rodzicami, z „podsłuchiwania” dzieci.

 

Ewa Kostoń: Jednym z trudniejszych, seksualnych pytań dziecięcych jest pytanie o to w jaki sposób plemnik dostaje się do komórki jajowej, która znajduje się w ciele kobiety (penetracja). Czemu większość dorosłych to pytanie wprawia w zażenowanie?

Bianca-Beata Kotoro: Ponieważ to pytanie wiąże się dla dorosłego z bardzo emocjonalnym obszarem. A im silniejsze emocje to wywołuje - tym trudniej jest do tego podejść i o tym mówić. Pamiętajmy jednak - to my dorośli myśląc o poczęciu mamy w głowie seks i „nasze robaki” w głowie się uaktywniają. Dla dzieci to takie samo pytanie jak o przycisk ENTER na klawiaturze notebooka. Zaś drugi niepokój jaki się wtedy pojawia i utrudnia mówienie, to kwestia - jak dalece szczegółowo o tym można opowiedzieć. I znów różnica polega na tym, że penetracja nie ma dla dziecka znaczenia - tylko informacja, że penis dotknął/wszedł do pochwy i z niego wyszły plemniki i jeden z nich połączy się z komórką jajową, która jest u mamy. Dzieci interesuje którędy, o to pytają, nie o seks, nie o penetrację.

 

Ewa Kostoń: Dla dzieci w jakim wieku przeznaczona jest książka?

Bianca-Beata Kotoro: Jak w podtytule: dla przedszkolaków i małych żaków, czyli 4 – 8 lat.

 

DOSTĘPNA TUTAJ

Czytany 1882 razy

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież